Browsed by
Autor: Mariusz

Uroki Ponidzia

Uroki Ponidzia

Często słyszę pytanie, czym zajmuję się w pracy. Na ogół odpowiadam lekko żartobliwie, że patrzę jak owce jedzą trawę. I właśnie nadszedł ten okres, kiedy moim zadaniem jest monitoring skutków wypasu owiec na Ponidziu. Jest to elementem projektu ochrony cennych siedlisk muraw kserotermicznych. Są to zbiorowiska podobne do łąk, które mają cechy prawdziwych azjatyckich stepów. Wykształcają się na wzniesieniach terenu, które mocno się nagrzewają od słońca, przez co są wyjątkowo suche. Niemałą rolę odgrywa tutaj podłoże. Rośliny stepowe uwielbiają gleby z dużą ilością wapnia i gipsów. A takich na Ponidziu pod dostatkiem. Mamy tu więc wiele pięknie kwitnących i często bardzo rzadkich gatunków. Stepy kwietne i ostnicowe (od nazwy przepięknej trawy – ostnicy), które się tutaj wykształcają są niesłychanie malownicze. Ja się w Ponidziu wprost zakochałem i badania które tutaj prowadzę to sama przyjemność! No może nie jest tak pięknie, bo godziny spędzane codziennie w pełnym słońcu przy temperaturach ponad 30 stopni dają trochę w kość.

0473
Płat murawy kserotermicznej z ostnicą jana (trawa z pięknymi białymi „włosami”) i fioletowo kwitnącą na pierwszym planie szałwią. Feeria barw i zapachów!

A więc przyszło mi patrzeć co wyżarły i jak wyżarły owce… tymczasem na jednej z powierzchni, które monitoruję, za elektrycznym pastuchem, oprócz owiec i kóz w oczy rzucała się przede wszystkim lama. Po krótkim przyjrzeniu się i stwierdzeniu, że ma wyraz pyska typowego bandyty, postanowiłem się tym jednak nie przejmować i przeskoczyć pastucha. Operacja udała się znakomicie i unikając porażenia prądem stref wyjątkowo czułych stanąłem oko w oko z Panem Lamą. I tu zaczęły się kłopoty. Pan Lama szybkim, pewnym krokiem ruszył w moją stronę i zaczął kręcić wargami, z których zaczęły wydobywać się dziwne świsty i chrapania. Od razu domyśliłem się, że mogę za chwilę oberwać w twarz niezłą porcją śmierdzącej śliny i niestrawionej trawy, więc odwróciłem się do Pana Lamy tyłem. Podszedł wtedy bardzo blisko, zaczął mnie obwąchiwać, trącać pyskiem a w końcu i gryźć w spodnie. Stałem niewzruszony, co musiało go nieźle wkurzyć i ostatecznie stanął dęba i przywalił mi całą swoją masą z przednich kopyt. Trzeba było się ewakuować… i tak oto zostałem pokonany przez lamę… Następnego dnia wróciłem z właścicielem. Po wejściu za pastucha lama najpierw przywitała się z opiekunem, który ją wyściskał, wytarmosił i wytulił. Po chwili jednak Pan Lama przypomniał sobie, że ja również tu jestem i znów ruszył w moją stronę głośno zbierając potężnego charka… szczęśliwie właściciel ostatecznie asekurował mnie i zajmował się Panem Lamą, który jak się okazało urodził się w październiku tamtego roku, był niesłychanie łagodny i przyjacielski, ale odkąd dostał pod opiekę stado owiec stał się lepszym stróżem niż niejeden pies pasterski!

 

0005
Pan Lama i jego stado

Owce, które biorą udział w projekcie to czarnogłówki. Jest to rasa wywodząca się z Anglii, która jest bardzo odporna na niekorzystne warunki środowiska. W związku z tym rewelacyjnie sprawdza się na murawach kserotermicznych. Jest to rasa mięsna. Z resztą i tak w dzisiejszych czasach nie opłaca się hodowla owiec na wełnę. Z tego co się dowiedziałem, to za kilogram wełny otrzymuje się obecnie 4 zł. Z jednej owcy, która jest strzyżona raz w roku uzyskuje się około 3 kg wełny. Strzygacz bierze za golenie jednej owcy 7 zł. Tak więc do pasterza trafia 5 zł. Większość owiec, które są w hodowane w Polsce to rasy polskie do których otrzymuje się dopłaty, w celu ich zachowania. i jest to główne źródło przychodu pasterza.

Na koniec kilka ciekawych gatunków z flory Ponidzia 🙂

0366
Mój ulubieniec, czyli dziewięćsił popłocholistny. Kwiatostany osiągają kilkanaście cm średnicy i prezentują się niesamowicie! Jest to kwiat symbol, który został wykorzystany między innymi w logo Polskiego Towarzystwa Botanicznego i Państwowej Rady Ochrony Przyrody! Jest znany z zaledwie kilkunastu stanowisk w Polsce i niewielu więcej na świecie. A darzę ten kwiat wyjątkowym sentymentem, bo udało mi się odnaleźć całkiem nowe stanowisko tego gatunku.
0124.jpg
Podejźrzon księżycowaty. Jest to mała, niepozorna paproć tak śmieszna jak jej nazwa. Wykształca tylko jeden liść, który jest podzielony na dwie części. Na wyższej części wykształcają się zarodniki służące do rozmnażania. Czasem bywa nazywany kwiatem paproci i to podobno właśnie podejźrzona szukano w Noc Kupały.
93.jpg
Storczyk drobnokwiatowy. Jest naprawdę malutki. Ma zaledwie około 10 cm wysokości i jest w Polsce baaardzo rzadki. 
0369
Groszek pannoński. W Polsce występuje tylko w jednym miejscu! Można go zobaczyć tylko i wyłącznie w rezerwacie Polana Polichno na Ponidziu. 
0253.jpg
miłek wiosenny to jeden z symboli muraw! Wiosną pokrywają się one łanami pięknych, dużych żółtych kwiatów.
DSC_0213
Dzięki macierzankom murawy pachną niesamowicie
DSC_0189
Goździk kartuzek mimo drobnych kwiatów przykuwa uwagę już z dużej odległości.
051
A tak wygląda lebiodka pospolita, z której suszonych liści powstaje znane wszystkim oregano! Tak, ten składnik ziół prowansalskich rośnie na ciepłych murawach i można go samodzielnie zbierać i suszyć 🙂
Rezerwat Segiet

Rezerwat Segiet

30 kwietnia odbył się czwarty już spacer przyrodniczy. Tym razem jako cel obraliśmy rezerwat przyrody Segiet, który zlokalizowany jest na granicy Bytomia i Tarnowskich Gór. Wycieczka miała odbyć się tydzień wcześniej, ale z powodu kiepskich prognoz pogodowych została przełożona. Do tego wypadła w majówkę. Obawiałem się więc trochę, że uczestnicy nie dopiszą. Gdy dojechałem na miejsce praktycznie nikogo nie było, ale nagle zaczęły zjeżdżać się samochody, dochodziły kolejne grupki osób i tak oto zebrało się nas około 70 osób! (według oficjalnej listy 69). Liczba rekordowa, ale przyznaję, że poczułem delikatny stres i niepokój, czy uda mi się tak poprowadzić wycieczkę, żeby można było ją uznać za udaną mimo tak dużego tłumu. Ostatecznie udało się, a liczba miłych słów, komentarzy i opinii jest naprawdę budująca!

Ale wracając do rezerwatu… utworzono go w celu ochrony kilku typów wiekowych buczyn. Oprócz znanej już z poprzednich spacerów ubogiej gatunkowo kwaśnej buczyny niżowej mogliśmy się tutaj zapoznać z piękną ciepłolubną buczyną storczykową. Co prawda na storczyki miały rozkwitnąć dopiero za jakiś czas, ale i walory estetyczne okazały się fantastyczne. Buczyna wykształciła się na pokrytym licznymi zapadliskami (efekt górnictwa srebra i ołowiu) terenie. Szczególne wrażenie robiły potężne buki, zarówno te żywe, jak i martwe leżące w postaci kłód pokrytych mchami i grzybami. Fantastycznym widokowo miejscem jest wschodnia część rezerwatu. Można tam podejść do urwiska nieczynnego kamieniołomu Blachówka. Widoki są wspaniałe! Dzięki wsparciu osób dobrze znających ten teren udało nam się również trafić w rejon, gdzie znajdują się malownicze oczka wodne.

_DGR0615
fot. Grzegorz Adamek
_DGR0626-HDR
Buk uszkodzony w wyniku uderzenia pioruna. Wzdłuż pnia przebiegały charakterystyczne podłużne pęknięcia (fot. Grzegorz Adamek)
20170430_005014
Martwe drzewa stają się najbardziej różnorodnymi ekosystemami! (fot. Zuzanna Lukosek)
DSCN2652
Grzyby to pierwsze organizmy zajmujące się martwym drzewem. My widzimy tylko owocniki w postaci hub, ale cały pień przerastają mikroskopijne strzępki rozkładające powoli drewno (fot. Danuta Sokal)
18157213_1499888036730610_5179540087640206069_n
Na martwych pniach rodziców i dziadków wyrastają siewki buka o charakterystycznym kształcie (fot. Filip Twarkowski)
18193709_1499888120063935_6739513221197742086_n
fot. Filip Twarkowski
20170430_005231
Do dna lasu dociera jeszcze dużo światła, ale już niebawem rozwijające się liście buków zaciemnią runo (fot. Zuzanna Lukosek)
20170430_012739
Młode liście buka są jadalne, nawet na surowo, ale szybko robią się włókniste. Na brzegach blaszki liściowej występują charakterystyczne włoski, które jednak odpadają po pewnym czasie (fot. Zuzanna Lukosek)
20170430_011712
Zapylacze robią swoje! (fot. Zuzanna Lukosek)
20170430_005907
W runie pospolicie występują fiołki (fot. Zuzanna Lukosek)
DSCN2682
Zawilce zdecydowanie kończyły już swój szał kwitnienia (fot. Zuzanna Lukosek)
_DGR0653
Była okazja do wspomnienia o oznaczeniach granic oddziałów leśnych (fot. Grzegorz Adamek)
20170430_013327
Na krawędzi kamieniołomu Blachówka (fot. Zuzanna Lukosek)
DSCN2769
Niestety w pobliżu rezerwatu odnaleźliśmy płat paskudnego najeźdzcy, czyli rdestowca ostrokończystego. Jest to inwazyjny gatunek, który jest aktualnie jednym z największych zagrożeń dla naszej przyrody. Wystarczy spojrzeć na to jak bujnie rosną rośliny poza jego zasięgiem, a jak bardzo martwy jest teren w zasięgu jego wschodzących pędów (fot. Danuta Sokal)
_DGR0677
Zbiorniki powstające w zapadliskach są cennym miejscem rozrodu płazów (fot. Grzegorz Adamek)
_DGR0666-HDR
69 osób! To jest coś! Dziękuję wam wszystkim i zapraszam do kolejnych wspólnych wycieczek 🙂
Wiosna, matury i kasztanowce

Wiosna, matury i kasztanowce

W dzisiejszym dniu kolejne pokolenie rozpoczęło swoje zmagania z egzaminem dojrzałości. Czas ten nieodłącznie kojarzy nam się z kwitnącymi kasztanowcami. Sam z rozrzewnieniem wspominam, jak na kilka dni przed maturą spotkałem podczas spaceru moją polonistkę, która wskazując na potężne kasztanowce przywitała mnie słowami „Zobacz, w tym roku one kwitną dla Ciebie!”. I rzeczywiście nie pamiętam, żeby w ciągu ostatnich kilku lat zdarzył się początek maja pozbawiony pięknych kwiatostanów bielejących wśród zieleni liści. W tym roku bardzo czekałem na dzisiejszy dzień, bo wraz ze znajomymi zauważamy, że wegetacja jest wyjątkowo opóźniona względem ubiegłych lat. Dodatkowo kwietniowe ochłodzenie połączone z opadami śniegu również zahamowało dość znacznie rozwój roślin. I rzeczywiście, podczas spaceru do pracy tylko na jednym z kilkunastu mijanych kasztanowców zobaczyłem pojedyncze, niemrawo rozwijające się białe kwiaty. Dla maturzystów może nie ma to zbyt wielkiego znaczenia (chociaż zawsze można to wykorzystać jako „zły omen” i zrzucić z siebie brzemię odpowiedzialności za niezbyt idealny wynik egzaminu), ale mamy tutaj do czynienia z przesunięciem fenologicznych pór roku. Są to ustalone na podstawie obserwacji rozwoju roślinności okresy w ciągu roku,  w dużej mierze niezależne od pór kalendarzowych. Są za to zdecydowanie bardziej przydatne przyrodnikom i rolnikom. I tak właśnie zakwitnięcie kasztanowców jest jedną z oznak nastania pełni wiosny po ustępującym pierwiośniu (wczesnej wiośnie).

Ale jak już o samym kasztanowcu mowa, warto się temu drzewu przyjrzeć trochę bliżej. Mimo, że każdy zna ten gatunek i możemy się z nim zetknąć niemal podczas każdego spaceru po mieście, czy parku to trzeba wiedzieć, że drzewo to nie jest elementem rodzimym naszej flory, a pochodzi z półwyspu Bałkańskiego, gdzie występuje głównie w wilgotnych dolinach górskich. Do Wiednia kasztanowiec, jako drzewo egzotyczne trafił już w 1576 roku, a następnie do kolejnych krajów Europy środkowej, w tym Polski. Zaaklimatyzował się znakomicie i często można nawet odnaleźć w pobliżu dorosłych egzemplarzy młode siewki wyrastające z nasion w postaci kasztanów. Same kasztany, mimo że nie jadalne, stanowią ważny surowiec leczniczy, świetnie działający na naczynia krwionośne i używany między innymi w terapii obrzęków pooperacyjnych, żylaków, udaru mózgu, zapalenia żył i zawałów.

Coraz częściej spotyka się również nasadzenia kasztanowca czerwonego, który powstał ze skrzyżowania amerykańskiego kasztanowca krwistego z europejskim kasztanowcem zwyczajnym. Jak sama nazwa wskazuje, jego kwiaty są czerwone. Inne różnice są słabo zauważalne. Wiem, że odmiana ta została użyta między innymi przy ZUSie w Chorzowie przy ul. Dąbrowskiego.

 

 

Korzystałem z:

www.wikipedia.pl

Seneta W, Dolatowski J. 2008. Dendrologia, PWN, Warszawa

http://rozanski.li/

zdjęcie kwiatostanu kasztanowca autorstwa Rosser1954, domena publiczna, pobrane z wikipedia.pl

Uroczysko Buczyna

Uroczysko Buczyna

W dniu 26 marca odbył się pierwszy w tym roku, a trzeci w ogóle spacer przyrodniczy. Celem stał się zespół przyrodniczo-krajobrazowy Uroczysko Buczyna zlokalizowany na granicy Chorzowa, Katowic i Rudy Śląskiej. Jest to miejsce o unikatowych walorach przyrodniczych. Znajduje się tu świetnie zachowany płat kwaśnej buczyny niżowej z wiekowymi bukami.

Na początku jednak, zaraz przy granicy zespołu mieliśmy okazję oglądać zbiorniki w nieckach osiadania. Jest to element krajobrazu charakterystyczny dla obszaru Górnego Śląska. W wyniku szkód górniczych teren obniża się i powstają nieduże, płytkie zbiorniki wodne. Często osiadaniu ulegają zadrzewienia. Drzewa nie wytrzymują zalania wodą i obumierają tworząc las charakterystycznych „szkieletów”

17424835_1638285689529807_768934511570168731_n
zbiornik w niecce osiadania zarastający trzciną zwyczajną i pałką szerokolistną (fot. Marek Mendel)
3
obumarłe olsze czarne wystają z wody (fot. Dominika Wilczek)

Głównym punktem wycieczki był starodrzew bukowy. Była tu okazja do rozmów na temat różnic między lasem pierwotnym, naturalnym i gospodarczym. Uczyliśmy się również korzystać z map leśnych– odnajdować nasze położenie, granice oddziałów leśnych i odczytywać z nich wiek i skład drzewostanów.

7
opowieści o bukach (fot. Dominika Wilczek)
17523394_1638285549529821_5848210465634963471_n
pod wielkim bukiem (fot. Marek Mendel)
17523529_1638286296196413_3620180296167974512_n
starodrzew bukowy (fot. Marek Mendel)
5
sposoby znakowania granic oddziałów leśnych – słupki działowe i niebieskie pasy na drzewach (fot. Dominika Wilczek)
3
określamy nasze położenie na podstawie mapy leśnej (fot. Dominika Wilczek)
mapa
mapa leśna nie jest taka straszna na jaką wygląda! (fot. Dominika Wilczek)

Gdy mowa jest o lasach naturalnych, ważnym ich składnikiem jest obecność martwego drewna, które świadczy o o zróżnicowanym, wieku drzewostanu i naturalności procesów w nim zachodzących. Jednocześnie martwe drewno jest istotnym siedliskiem i źródłem pokarmu dla wielu organizmów. Jego obecność znacząco zwiększa bioróżnorodność.

Udało nam się trafić na położony pień martwego buka w wysokim stopniu rozkładu. Była to okazja do obserwacji wpływu śmierci drzewa na ekosystem. W buczynie, gdy wykształcone są liście na drzewach, do dna lasu dociera bardzo mało światła. Ogranicza to możliwość rozwoju roślin. W momencie, gdy przewraca się umierające drzewo, w koronach powstaje luka, która umożliwia dotarcie większej ilości promieni światła.  Następuje wtedy eksplozja rozwoju. Wszystkie rośliny, w tym siewki drzew ścigają się, pnąc w górę i starając zagłuszyć konkurentów.

17523393_1638286099529766_5030895274382694002_n
luka w drzewostanie – wyjątkowy ekosystem (fot. Marek Mendel)

Ciekawostką była znaleziona budka, która spadła z drzewa. Okazało się, że jest to budka dla nietoperzy. Była to idealna okazja do zaprezentowania jej budowy i obejrzenia z bliska. Nietoperze to sprzymierzeńcy leśników, gdyż wyłapują owady – szkodniki. Niestety w lasach gospodarczych nie ma zbyt wielu dziuplastych drzew, w których mogłyby się chronić. Dlatego często rozwieszane są tego typu budki.

17554407_1638286722863037_7262925211653335699_n
budowa budki dla nietoperzy (fot.  Marek Mendel)

Na zakończenie przeprowadzony został krótki konkurs ze zdobytej wiedzy, a zwycięzcy otrzymali przewodniki rowerowe i chusty przekazane przez Urząd Miasta Katowice.

6
Nauka nie poszła w las – zwycięzcy konkursu wiedzy (fot. Dominika Wilczek)

W związku z tym, że Uroczysko Buczyna odwiedziliśmy na przedwiośniu, nie udało nam się zaobserwować kwitnących roślin, a w szczególności gatunków charakterystycznych dla buczyn oraz tzw. wskaźników starych lasów. Będzie jednak do tego świetna okazja, gdyż już w kwietniu odwiedzimy buczyny w rezerwacie Segiet.

W spacerze brało udział aż 36 osób i 4 fantastyczne psiaki! Dziękuję wszystkim za obecność i do zobaczenia!

 

Przedwiośnie w Beskidzie Śląskim

Przedwiośnie w Beskidzie Śląskim

Korzystając z całkiem dobrej pogody postanowiłem w sobotę 25 marca sprawdzić czy w górach pojawiły się już jakieś oznaki wiosny. W celu odbycia przyjemnej wycieczki wcale nie trzeba wstawać o świcie. Z centrum Katowic wyjechaliśmy pociągiem o 11:47 i w Bielsku-Białej byliśmy przed 13. Po przejściu kładką nad jezdnią dotarliśmy do przystanku autobusowego, skąd autobusem linii nr 8 podjechaliśmy pod sam szlak wiodący na Szyndzielnię.

buki_las
Buki posiadają charakterystyczną, jasnoszarą korę, przez co są trudne do pomylenia z innymi gatunkami drzew
buki_las2
w niższych położeniach górskich o łagodniejszych warunkach klimatycznych buki są wysokie, proste, a ich korona jest wąska
nasienny
Przy pomocy żółtych pasów na drzewach leśnicy oznaczają granice drzewostanów nasiennych, z których pozyskuje się nasiona drzew używane następnie w hodowli lasu

Tuż po tym jak minęliśmy Schronisko po Dębowcem weszliśmy w piękną buczynę. W niższych położeniach górskich buki osiągają dużą wysokość, dochodzącą do trzydziestu metrów, ich pień jest w miarę prosty, a korona wąska i równa. O tej porze roku, kiedy nie ma jeszcze liści, a w lesie jest jasno, przepięknie wygląda jasnoszara, gładka, kora, dzięki której praktycznie nie można pomylić tego drzewa z żadnym innym gatunkiem, nawet z dużej odległości. W runie można było zaobserwować pierwsze gatunki roślin zielnych. Licznie pojawił się żywiec gruczołowaty (Dentaria glandulosa).

dentaria
żywiec gruczołowaty – gatunek charakterystyczny dla żyznej buczyny karpackiej

Mimo, że liście nie były jeszcze w pełni rozwinięte, to na pędach było już widać rozwijające się pąki pięknych, fioletowych kwiatów. Jest to roślina górska, w Polsce występująca praktycznie tylko w Karpatach. Może nam pomóc w odróżnieniu dwóch typów buczyn, które można obserwować wzdłuż szlaku prowadzącego na Szyndzielnię. Jest to tak zwany gatunek charakterystyczny dla żyznej buczyny karpackiej (Dentario glandulosae-Fagetum). W niektórych miejscach, gdzie brak żywca gruczołowategob udało nam się odnaleźć okazy kosmatki gajowej (Luzula luzuloides), która wskazywała na występowanie drugiego zespołu leśnego, który nosi nazwę kwaśnej buczyny górskiej (Luzulo luzuloidis-Fagetum). Często można było spotkać również mech złotowłos strojny (Polytrichastrum formosum), który pospolicie występuje w buczynach i tworzy charakterystycznie wyglądające kępy.

luzula_luzuloides
Kosmatka gajowa (gatunek charakterystyczny dla kwaśnej buczyny górskiej) wyrastająca z kępu mchu złotowłosa strojnego

Pięknie wyglądały  kwitnące na biało lepiężniki białe (Petasites albus). Roślina ta należy to tej samej rodziny, co znana wszystkim stokrotka, a po przekwitnięciu zacznie wypuszczać liście, które osiągają niebotyczne rozmiary i przypominają trochę liście łopianu. Gatunek ten preferuje wilgotne zarośla nadrzeczne, ale można go spotkać na dosyć często na terenie całych Karpat.

patasites
kwitnący lepiężnik biały

Wędrując dalej szlakiem doznaliśmy w pewnym momencie lekkiego szoku. Otóż naszym oczom ukazał się mężczyzna, w stroju roboczym, który… ODKURZAŁ LAS! Wędrował sobie po buczynie z ogromną dmuchawą przewieszoną przez ramię i rozdmuchiwał nią liście w nieokreślonym bliżej celu i bez żadnej wyraźnej konsekwencji kierunkowo-przestrzennej. Tak nas zatkało, że nawet nie zapytaliśmy go o to dziwne działanie. Jeżeli ktoś ma jakieś wieści dotyczące zasadności i powodów odkurzania lasów Beskidu Śląskiego, to bardzo proszę o napisanie tego w komentarzu.

odkurzanie
odkurzanie lasu?!

Im wyżej, tym trudniejsze warunki. Robi się chłodniej, bardziej doskwierają wiatry, a i gleba jest często gorszej jakości. Widać to po kształcie buków, które w częściach przyszczytowych są bardzo niskie, często kosmicznie powykręcane i tworzą „kępy”, z których wyrasta po kilka pni, praktycznie do siebie przytulonych.

sniegi
W wyższych partiach zalega jeszcze całkiem dużo śniegu
buki_poskrecane
Buki w częściach okołoszczytowych są niskie, często powykręcane i tworzą charakterystyczne „kępy”

W okolicach Szyndzielni pojawiało się w runie coraz więcej borówki czarnej (Vaccinium myrtilus), popularnie zwanej jagodą. O tej porze roku, mimo braku liści i owoców można ją łatwo rozpoznać po charakterystycznych, zielonych pędach.

borowka
Borówka czarna

Tuż przy schronisku na Szyndzielni zlokalizowane jest Alpinarium, czyli miniogród botaniczny, w którym utrzymywane są rośliny typowo górskie. Aktualnie można tam podziwiać przepiękne śnieżyce wiosenne (Leucojum vernum). Są to maleństwa, które na pierwszy rzut oka przypominają przebiśniegi. Najprościej odróżnić je po zielonożółtych „łezkach”, które znajdują się na śnieżnobiałych płatkach kwiatów. Tuż przy schronisku udało mi się również znaleźć pojedyncze śnieżyczki przebiśnieg (Galanthus nivalis), więc można porównać obydwa gatunki na zamieszczonych zdjęciach.

szyndzielnia
Alpinarium przy Schronisku na Szyndzielni
sniezyca
śnieżyca wiosenna
przebisnieg
śnieżyczka przebiśnieg

Po dalszej wędrówce dotarliśmy do Schroniska Klimczok. Po dłuższym odpoczynku wyruszyliśmy szlakiem do szczyrku. Dzień kończył się powoli, a z naszej drogi rozciągał się przepiękny widok na Skrzyczne. Przy zachodzącym słońcu przepięknie rysowały się na tle gór sylwetki pojedynczych jodeł. Drzewo to można z daleka odróżnić od świerka właśnie po kształcie. Korona rozszerza się od dołu do góry tworząc na szczycie coś na kształt płaskiego gniazda.

klimczok
Schronisko Klimczok
jodla
po lewej stronie wysoka jodła
skrzyczne2
Skrzyczne

Po zejściu do Szczyrku złapaliśmy busa do Bielska i pociągiem wróciliśmy do Katowic. Pogoda dopisała, Buczyny budzą się powolutku do życia, a wysiłek spaceru ładuje energię na cały kolejny tydzień!

mapa
na czerwono zaznaczona jest przebyta trasa
NOSPR

NOSPR

Końcówka października i początek listopada okazały się dla mnie okresem wyjątkowo intensywnym i zakręconym. W związku z intensywnym opracowywaniem raportów (na podstawie badań prowadzonych w sezonie) oraz licznymi spotkaniami towarzyskimi, nie miałem zbyt wiele czasu na napisanie czegoś ciekawego. Szczególnie że pora roku ogranicza liczbę tematów przyrodniczych. Jutro znów cały dzień z głowy, bo jadę na Alpaca Day, żeby zatracić się na moment w towarzystwie przesympatycznych lam. Stwierdziłem jednak, że mimo późnej pory nie odpuszczę i pojawi się dzisiaj nowy wpis.

Codziennie, wracając z pracy, na dystansie około 2 km obserwuję drzewa rosnące w okolicach alei Korfantego. Mam też to szczęście, że codziennie przechodzę przez teren Strefy Kultury w Katowicach. Jest to absolutnie fascynujące miejsce pod względem zieleni, która została tam nasadzona. Na ogół wszyscy zachwycają się fantastycznymi, wręcz egzotycznie wyglądającymi trawami i niskimi bylinami w okolicy Muzeum Śląskiego, ale czy kiedykolwiek zatrzymaliście się na chwilę, żeby spojrzeć na rosnące tam drzewa? Jeżeli nie, to chciałbym was do tego zachęcić. Wykorzystano tutaj przede wszystkim gatunki obce, co jest uważane za absolutną zbrodnię przez większość przyrodników. W mojej opinii nie ma w tym jednak nic złego, a nawet pozwoliło to na stworzenie małego arboretum w środku Katowic.

4
podwójnie piłkowane krawędzie liści sprawiają, że nie pomylimy ich liśćmi żadnego innego drzewa!

Na początek drzewo, które znamy z polskich lasów, ale wykorzystane w sposób nieco odmienny. Grab zwyczajny został użyty do stworzenia labiryntu tuż obok budynku Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Drzewo to świetnie znosi przycinanie i świetnie sprawdza się przy tworzeniu żywopłotów. Latem zachwyca głęboką zielenią liści, których ząbkowane krawędzie dodają odrobiny wizualnej pikanterii. Natomiast jesienią drzewo, przygotowując się do zimy wysysa z każdego liścia wszystkie składniki, które da się jakoś wykorzystać. Wysychając, liście skręcają się, a pozbawione życiodajnej, chlorofilowej zieleni nabierają eleganckiej ochry. Czasami pozostają na żywopłocie nawet do zimy.

Nospr
labirynt utworzony z grabu

Grabowy labirynt przy budynku NOSPRu ma kształt oparty na historycznych planach okolic rynku w Katowicach. Podobno dobór grabu nie jest przypadkowy i został on zaproponowany przez samego Krzysztofa Pendereckiego, który odwiedzał to miejsce w trakcie budowy (informacja ustna- Tomasz Konior).

3
liście grabu przeplatane platanami

W tle, nad morzem grabowych listków, widzimy sylwetki platanów klonolistnych. Jest to jeden z dwóch gatunków, które dominują w dendrologicznej obsadzie tego terenu. Uważa się, że te piękne drzewa są mieszańcami powstałymi poprzez skrzyżowanie gatunku europejskiego z amerykańskim. W zasadzie każdy element platana potrafi zachwycić. Na ogół jako pierwsza rzuca się w oczy kora, która łuszczy się odsłaniając wielobarwne, młodsze fragmenty. U drzew ze Strefy Kultury efekt ten nie jest jeszcze spektakularny. Są po prostu zbyt młode. Teraz, jesienią u podnóża pni piętrzą się liście. Są na wyciągnięcie ręki i dopiero teraz możemy sobie uświadomić jakie mogą być duże i jaki mają piękny kształt! Na zdjęciu dla porównania liść platana, a poniżej liście brzozy pożytecznej (drugiego gatunku, który w szczególny sposób upodobali sobie architekci zieleni w tym miejscu).

6
kora platana klonolistnego

 

 

5

I tyle spostrzeżeń z krótkiego spaceru podczas powrotu z pracy. Ale temat zieleni w Strefie Kultury nie został wyczerpany, a nawet można by rzec, że został jedynie zainicjowany i na pewno doczeka się kontynuacji w kolejnych wpisach!

 

Podczas pisania korzystałem z:

Seneta W, Dolatowski J. 2008. Dendrologia, PWN, Warszawa

www.wikipedia.pl

 

jesienny spacer po Kobiórze

jesienny spacer po Kobiórze

Górny Śląsk, od zawsze i niezmiennie, kojarzy się każdemu pytanemu z kopalniami, przemysłem i zanieczyszczeniami. Tymczasem rzadko słyszy się, że województwo Śląskie znajduje się na piątym miejscu pod względem lesistości, która osiąga tu aż 31,7%! Jedną z głównych przyczyn jest tutaj twór leśny, o którym mało kto słyszał, a który nazywany jest w literaturze Leśnym Pasem Ochronnym Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Taka trudna nazwa, a określa nic innego jak duże zespoły leśne otaczające konurbację katowicką, które są  fantastycznym filtrem zanieczyszczeń! W skład LPO GOP wchodzą w szczególności: od północy- Lasy Lublinieckie, od zachodu- Rybnickie, a od południa- Lasy Pszczyńskie i Kobiórskie. Oprócz wychwytywania zanieczyszczeń pełnią one jeszcze jedną bardzo ważną rolę. Tereny te są chętnie wybierane jako miejsce odpoczynku przez zmęczonych wielkomiejską codziennością mieszkańców okolicznych miast. Można się tu wyciszyć, obcować z przyrodą, a jednocześnie są na tyle blisko i tak dobrze skomunikowane, że można do nich wpaść nawet na krótki spacerek po pracy.

Właśnie Lasy Kobiórskie, będące fragmentem dawnej Puszczy Pszczyńskiej odwiedziliśmy 23 października. Był to mój debiut organizacyjny i do samego końca ogromna ekscytacja mieszała się w mojej głowie z obawą przed brzydką pogodą i brakiem chętnych. Ostatecznie wszystko wyszło fantastycznie i przy przy pięknie przygrzewającym, październikowym słoneczku, grupa 30 śmiałków uczyła się korzystania z map leśnych. Była to również okazja do przybliżenia zagadnień związanych z lasem,  bioróżnorodnością i z różnicami między lasem naturalnym a gospodarczym. Spotkaliśmy się na dworcu w Kobiórze i ruszyliśmy trasą zaznaczoną na poniższej mapie:

mapa kobiór
Mapa przedstawiająca trasę wycieczki. Źródło: geoportal.gov.pl

Już na samym początku zrobiło się ciekawie. Wędrując leśną ścieżką biegnącą wzdłuż nasypu kolejowego trafiliśmy do wydzielenia leśnego, gdzie panowała olsza czarna. To charakterystyczne drzewo o sercowatych liściach, ciemnej, prawie czarnej, łuszczącej się korze ma charakterystyczny pokrój. Pień nie jest gruby, ale bardzo strzelisty i nierozgałęziony. Dopiero na dużej wysokości formuje się luźna korona. Nie jest to drzewo cenione przez leśników, a jednak rosło pospolicie na terenie, który przemierzaliśmy. Dlaczego? Mieliśmy się o tm niebawem przekonać. Olsze uwielbiają tereny zalewane wodą. Często rosną wręcz na bagnach. I rzeczywiście, wszędzie, gdzie spotykaliśmy ten gatunek drzewa napotykaliśmy na problemy z wytyczeniem drogi w taki sposób, żeby nie wpaść po kolana w wodę. W końcu jakoś udało nam się przebrnąć kłopotliwy teren i dotarliśmy do miejsca, które było punktem docelowym wycieczki. Był to oddział nr 190 nadleśnictwa Kobiór, w którym rosną ponad 160-letnie sosny. Wszyscy oczekiwali ujrzenia wspaniałych, sędziwych drzew, niczym z filmów dokumentalnych o Puszczy Białowieskiej. Jakie było zdziwienie, kiedy okazało się, że sosny w tym wieku, mimo, że jedne z najstarszych w całych Lasach Kobiórskich, nie są wcale takie grube i okazałe.

bagno
w terenie trzeba być przygotowanym na wszystko – pokonujemy bagna i kałuże (fot. Grzegorz Adamek)
olsza
Tak wygląda olsza czarna – poznajemy jej cechy charakterystyczne. (fot. Grzegorz Adamek)
starodrzew
Członkowie wycieczki w starodrzewiu sosnowym (fot. Grzegorz Adamek)

Po krótkim odpoczynku i węglowodanowej regeneracji sił ruszyliśmy dalej, wykorzystując do poruszania się linie ostępowe i działowe. Są to zadbane przez leśników pasy, które dzielą cały las na oddziały. Była to idealna okazja do nauki korzystania z map leśnych. Każdy uczestnik wycieczki otrzymał specjalnie przygotowaną mapę, na której były zaznaczone numery oddziałów, litery pododdziałów i dominujące gatunki drzew oraz ich wiek. Uczestnicy szybko nauczyli się wykorzystywać słupki leśne, które są umieszczone na granicach oddziałów, do dokładnego określenia swojej pozycji. Ostatecznie nawet sami zaczęli wytyczać trasę wędrówki, odmienną od tej którą przygotowałem.

mapa leśna Kobiór
mapa leśna. Czarna magia! Ale nie dla uczestników naszej wycieczki 🙂
slupek leśny
w lesie możemy łatwo odnaleźć drogę dzięki słupkom leśnym (fot. Grzegorz Adamek)

Idąc dalej udało nam się spotkać maleńkiego, tegorocznego padalca zwyczajnego. Ta beznoga jaszczurka wzbudziła trochę krzyków i paniki ze względu na podobieństwo do węża. Szybko udało się jednak przekonać wszystkich, że jest całkowicie niegroźna.

padalec
Po chwili niepokoju wszyscy z zainteresowaniem przyglądali się małemu padalcowi (fot. Grzegorz Adamek)

Po drodze mogliśmy się rozkoszować pięknymi, jesiennymi barwami liści drzew i innych roślin. Szczególnie ciekawie wyglądały kępy trawy trzęślicy modrej, które osiągały wysokość prawie 1,5 m. Szczerze mówiąc w swoim podekscytowaniu całą wycieczką trochę przestałem zwracać uwagę na takie szczegóły. Na szczęście Dominika uwieczniła na fotografiach piękne detale październikowej flory.

trzeslica
trzęślica modra- coraz rzadsza trawa o wybitnych walorach estetycznych (fot. Dominika Wilczek)
kora
każdy gatunek drzewa ma specyficzną korę. Warto się jej przyjrzeć. Tutaj kora dębu szypułkowego porośnięta przez glony (stąd zielony kolor) (fot. Dominika Wilczek)
kapliczka kobiór
w Lasach Kobiórskich często można spotkać kapliczki i głazy upamiętniające polowania (fot. Dominika Wilczek)

Po 4 godzinach udało nam się dotrzeć do granic rezerwatu Babczyna Dolina, w którym od 2002 r. chroniony jest fragment bagiennego rozlewiska wokół potoku Korzeniec oraz płaty rzadkiego zespołu roślinnego – boru trzcinnikowego. Niestety długa droga obniżyła morale grupy, więc wizyta w rezerwacie ograniczyła się do pamiątkowego zdjęcia:

rezerwat Babczyna Dolina
rezerwat Babczyna Dolina chroni rzadkie zbiorowiska roślinne (fot. Grzegorz Adamek)

I tak oto wycieczka dobiegła końca. Ogromną frajdę sprawiło mi pokazywanie przyrody tak licznej grupie ochotników. Absolutnie fantastyczne było, że spotkało się tyle ciekawych osób. Był fotograf, prawniczka, dwoje przyszłych lekarzy, artyści a nawet pani architekt! Stworzyło to okazję do wielu ciekawych rozmów i zawierania nowych znajomości. Mam nadzieję, że kolejne wycieczki będą równie udane! Do zobaczenia 🙂

 

Podczas redagowania tego wpisu korzystałem z:

wikipedia.pl

http://www.katowice.pios.gov.pl/monitoring/raporty/2009/lasy.pdf

Kurda W., Pukowiec K. 2013. Funkcja turystyczno – rekreacyjna Leśnego Pasa Ochronnego na przykładzie Lasów Lublinieckich, Raciborskich i Pszczyńskich. Studia i Materiały CEPL w Rogowie. R. 15 Zeszyt 37/4/2013

Read More Read More

Witaj, świecie!

Witaj, świecie!

Początki zawsze bywają trudne… szczególnie podczas tworzenia bloga, gdy ma się w sobie coś takiego, co powoduje, że komputer i oprogramowanie nigdy nie działa tak jak powinno! Już pierwszego dnia wordpress zabronił mi dostępu do mojego bloga twierdząc, że moje IP wygląda podejrzanie. Aktualnie siedzę i próbuję ogarnąć ogrom funkcji dostępnych w edytorach i innych zakamarkach. Idzie mi mozolnie, ale jakieś postępy już są i mam nadzieję, że niebawem dojdę do perfekcji. Właśnie pracuję nad relacją z ostatniej wycieczki. Powinna się pojawić niebawem!